wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 11

~Aga~
Gdy przyznałam, że chętnie poszłabym w ślady Mateusza i kupiłabym jedzonko, napotkałam wzrok Violi, który mówił : „I ty Brutusie...”. Nic na to nie poradzę. Jest, jak jest. Burczy mi w żołądku. To jest fakt niezaprzeczalny.
-Podzielę się z tobą :3 – powiedział uśmiechnięty Mati i dał mi ugryźć zapiekanki.
-Dziękuję, skarbie – odrzekłam i odgryzłam kawałek. No tak, pikantny sos :x
-Teraz trzeba iść po picie! I to nie byle jakie! – zaśmiał się Mateusz. Ten pikantny sos to była zasadzka na mnie! Po prostu wykorzystał sytuację do swoich niecnych celów.
-Jak mogłeś mi to zrobić? Po tym wszystkim, co dla ciebie uczyniłam?!
-No, już nie płacz... Jak kupimy jakieś piwko, to pozwolę ci wypić jako pierwszej, obiecuję – uśmiechnął się z przekąsem. Violetta szepnęła Maćkowi na ucho :
-Patrz, jacy słodcy!
-Ja ci dam słodcy! – warknęłam i wystawiłam jej język.
-A nie? – uśmiechnęła się. Nasza konwersacja nie trwała długo, gdyż chłopcy bez używek, to nieszczęśliwi chłopcy. Zwinęliśmy swoje szanowne zadki z lotniska i „napadliśmy” na spożywczak. Może nie znajdziemy tu piw wysokiej klasy, ale jakieś zawsze. W dziale z owocami Tomkowi odwaliło. Chwycił banana i udał, że to jego przyrodzenie ._. Wolałabym tego nie widzieć, ale Viola tak się śmiała, że prawie się turlała. Współczuję osobie, która kupi akurat ten rzeczony owoc... Chłopcy zgarnęli jakieś 5 sześciopaków piw. Nie no, spoko... Mateusz do tego wszystkiego dodał 7 pudełek papierosów. Tłumaczył się słowami : „Dla każdego po jednej, żeby wojen nie było” Mnie nie policzył, gdyż brzydzę się paleniem. Przy kasie kazali pokazać dowód osobisty... Nagle Sebastian wyjął portfel i pokazał swój dowodzik. Moja siostrzyczka zrobiła wielkie oczyska.
-Ty... Cały... Czas... Miałeś... Portfel?! – wyjęczała.
-A za co bym papierosy kupował? – uśmiechnął się czarująco.
-No nie, kurwa, po prostu no nie... – westchnęła, łapiąc się za głowę i udając, że prowadzą ją do psychiatryka.
-Nie chcę nic mówić, ale każdy z nas ma portfel XD – powiedział Tomek, strzelając Troll Face’a.
-KONIEC! KONIEC PO PROSTU! WYNOCHA! ;-; - zawarczała Viola i wyszła ze sklepu. Zgromiłam chłopaczyny wzrokiem.
-Wy nam tu mówicie, że kasy nie macie, zdajecie się na naszą łaskę i niełaskę, a tu takie coś... – westchnęłam i wyszłam za siostrą. Chłopcy wrócili do nas po krótkiej chwili.
-Przepraszamy... – Mateusz zrobił oczy kotka ze Shreka.
-Teraz za późno – prychnęła brunetka.
-A za papieroski? – uśmiechnął się Sebek, potrząsając pudełkiem, przeznaczonym dla mojej siostry. Ona mu je wyrwała, otworzyła i sprawnym ruchem włożyła jednego peta do ust.
-Teraz pewnie chcesz, żebyśmy ci ognia dali? – zaśmiał się Michał.
-Dobrze by było. Nie można palić niezapalnego papierosa, Michałku – powiedziała z politowaniem. Krzysiek wyciągnął zapalniczkę z gołą babą i podpalił Violettcie papierosa.
-Dzienx – zaciągnęła się raz i drugi – Już mi lepiej. Po prostu mnie rozpierdoliliście i tyle, drogie państwo.
-Już będziemy grzeczni – wyszczerzył się Wojtek.
-Tak, tak. Bo uwierzę – uśmiechnęła się Viola, już uspokojona.
-Chodźmy szukać tych waszych rodziców. Nie chce mi się tkwić w mieście pełnym angolów, którzy patrzą na ciebie jak na debila – prychnął Tomek, poprawiając full capa. Nie wyglądał najlepiej, miał wory pod oczami i pewnie był niewyspany, ale udawał, że wszystko OK.
-A nie jesteśmy debilami? – uśmiechnął się Maciek.
-Jesteście, a teraz chodźmy. Mam adres – rzekła rzeczowo Viola, wyznaczając nam kurs w nieznane.
~*~
~Viola~
Ogarnęłam z deczka chłopaków. Nie wiem, co oni mają w tych głowach, ale na pewno nie jest to dobre dla ludzi z ich otoczenia. Trzeba im znaleźć jakieś zajęcie, bo zepsują nam wszystko, na co tyle pracowałyśmy. Kazałam im i Adze zostać przed Starbucksem, a sama weszłam do środka. Nie szukałam Payne’a. Po prostu wcześniej pytałam o pracę, więc teraz muszę anulować spotkanie z kierownikiem. Kasy mamy jak lodu, więc nie jest to już problemem. Moja rozmowa z pracownicą trwała krótko. Okazało się, że mają już kogoś na to stanowisko, więc wszystko w porządku. Już miałam wychodzić, gdy a toalety wyszedł pewien chłopak w full capie i wielkich, czarnych okularach. Fakt faktem, wpadliśmy na siebie. I to nie w przenośni. Już miałam mu wygarnąć, gdy chłopak przemówił.
-Przepraszam cię, skarbie. Nie zauważyłem cię. – powiedział po angielsku.
-Okulary zasłaniają pół świata? – rzekłam wyzywająco.
-Heh... Nie, to nie przez nie... Zaraz... Już raz na siebie wpadliśmy – uśmiechnął się, błyskając białymi zębami. Serce mi zamarło. Czyżby? Chłopak przechylił okulary na sam czubek nosa, przez co dojrzałam jego oczy, identyczne z moimi. Liam. Uśmiechnęłam się.
-Przeznaczenie czy zwykły przypadek? – przewróciłam oczami, a chłopak również się uśmiechnął.
-Dałabyś się zaprosić na jakąś kawę? – zaproponował. OH MY FUCKING GOD! Ten Liam Payne chce mi postawić kawę. Moje życie nabrało sensu... Ale spokojnie Violka, to przecież twój braciak, który nawet o tym nie wie. Oddychaj. Myśl racjonalnie.
-Tak, chętnie. Tylko, że... Zostawiłam przyjaciół na zewnątrz... – pożałowałam od razu, że to powiedziałam. Michał przyczepił się do szyby jak glonojad, Tomek oparł się o filar, a gacie spadały mu z tyłka, Wojtek kłócił się z Maćkiem o to, kto komu ukradł peta, a Krzysiek, Mati, Seba i Aga dobrali się do piw. Po prostu wiedzą, jak zabłysnąć w towarzystwie...
-Wstyd mi za nich – dodałam szybko.
-Nic nie szkodzi, Harry i Louis robią to samo – zaśmiał się wesoło. – Może ich też zaprosisz? Mam dzisiaj wolny dzień, chcę trochę odsapnąć od sławy, a wy wyglądacie na miłe osoby.
-Obyś tego nie pożałował – powiedziałam z nutką rozbawienia.
-Zobaczymy – rzekł i usiadł przy największym stoliku w lokalu. Wyszłam na zewnątrz.
-NO W KOŃCU VIOLAŁCIAŁKE! Co tam tak długo robiłaś? Jakiś szybki numerek z kierownikiem? – zaśmiała się Aga, sącząc piwko.
-Ogarnijcie pałki i słuchajcie mnie uważnie! – warknęłam zdenerwowana.
-Słucham ja cię – powiedział Wojtek luzacko.
-W środku jest Liam, nasz brat! ZAPROSIŁ NAS NA KAWĘ! NAS WSZYSTKICH!
-O kurna – rzekł Tomek. – Fajerwerki, aplauz i tak dalej.
-Więc, jeśli możecie, bądźcie grzeczni. A jeszcze lepiej : Nie odzywajcie się nie pytani – wytłumaczyłam im.
-Masz nas za bydło? – powiedział Maciek ironicznie.
-Tak, tak mam – wyszczerzyłam się i wytrąciłam kolegom i siostrze piwa z rąk.
-NO KURWA – wrzasnął Seba.
-Ogarnijcie pały. Wchodzimy – uśmiechnęłam się i chwyciłam Agę za rękę. Wkroczyliśmy do lokalu i zajęliśmy miejsce obok Liama.
-Siemka – przywitał się. Chłopcy siedzieli wyprostowani jakby połknęli kij od szczoty.
-Bry – wydukał Mateusz.
-To są (od lewej) Tomek, Wojtek, Maciek, Krzysiek, Michał, Mateusz, Sebastian i moja siostra Aga. A ja jestem Viola – uśmiechnęłam się do „brata”.
-Nie jesteście stąd, prawda? – powiedział, wyłapując dziwne imiona.
-Jesteśmy z Polski – uśmiechnęłam się.
-Dużo o niej słyszałem, ale nie byłem tam nigdy.
- Żałuj! – wyrwało się Sebie. Zgromiłam go wzrokiem. Dobrze chociaż, że powiedział to po angielsku. - Podobno mają tam piękne kobiety...
Uśmiechnęłam się do Liama głupio. Było mi za nich cholernie wstyd. Przy moim bracie, który nie wie o moim istnieniu, a właściwie to już mnie poznał, ale to nie ma nic do rzeczy, ośmieszyli mnie i Agę na skalę światową. I co ja mam z nimi zrobić? Powiesić za jaja i łaskotać piórkiem po brzuchach. Tak, plan na przyszłość. Muszę to sobie gdzieś zapisać, bo w końcu zapomnę i dalej będę narzekać.
- Em, Viola?
- Co? Ja? Eee... Przepraszam, zamyśliłam się. - odparłam na szczęście po angielsku. Jak ja się cieszę, że 'rodzice' mnie zmuszali chodzić na dodatkowe lekcje trzy razy w tygodniu. Chwała wam za to dobrzy ludzie!
- Pytałem co chcesz do picia - zaśmiał się szatyn i puścił do mnie oczko.
- Ja może poproszę koktajl One Direction... Znaczy się, no wiesz... Ja chciałam powiedzieć... MUSZĘ IŚĆ DO ŁAZIENKI, AGA CHODŹ ZE MNĄ!
Pociągnęłam siostrę, a ta omal nie spadła z krzesła. Spojrzała na mnie złowrogo, ale z uśmiechem na twarzy podążyła za mną. Byłam jej za to wdzięczna. Choć nie było między nami jakichś spięć, to takie rzeczy doprowadzały do krótkotrwałych fochów. Ach, jak ja to kocham. A tak naprawdę to jestem cholernie na siebie za to wszystko zła. Zaraz... Zostawiłyśmy tam tych idiotów!
- KURWA! - wydarłam się na całą łazienkę, próbując wyjść.
- Spokojnie laska. Co ci się do jasnej cholery stało?! - krzyknęła Aga. - Przecież to zwykły człowiek.
- Tsa, ale ty nie palnęłaś przy nim tego, że chcesz koktajl jego zespołu. Poza tym, hello, zostawiłyśmy tam bandę zjebów! Nie wiem jak ty, ale ja się boję o to, co oni mu zdążyli nagadać.
- Pewnie coś w stylu : My mieszkać w Warszawa i być uczniem szkoła średnia. Kurwa! - udawała głos Wojtka Agnes. Przyznam, że nieźle jej to wychodziło.
- No właśnie, to jeszcze gorzej. Rusz tłustą dupcię i chodź.
- Wypraszam sobie, moja dupcia jest bardzo szexi, prawda dupencjo?
- Zastanawiam się, czy jestem jedyną normalną osobą w tym zakładzie dla psychicznie chorych.
- Nie martw się, nie jesteś normalna.
- Wyjdź. Już nawet tych drzwi nie zamykaj, bylebyś wyszła.
Zaśmiałyśmy się i ruszyłyśmy do wyjścia. Niefortunnie Agusia kogoś jebła drzwiami, że ten bardzo głośno zaklął w języku angielskim. Moja siostrunia zrobiła oczy kota ze Shreka i zaczęła piszczeć. Uniosłam jedną brew ku górze i zwróciłam wzrok ku ziemi. Kto na niej leżał? Szanowny pan Niall Horan, którego ona kochała. Zaczęła go przepraszać i zbierać z ziemi, obiecując koktajl. Ten odsunął się od niej i powiedział, że da jej autograf jak wyjdzie sobie z klopa. To jest dopiero szczery człowiek, nie ma co! Zaraz, co on tu robi?! Odwróciłam głowę w stronę naszego stolika. No chyba nie! Co to ma kurwa być?! Nagle całe One Direction postanowiło odwiedzić se Wolverhampton i wbić tu! Idę się pociąć mydłem w płynie. Wzięłam Agę pod rękę i zaprowadziłam powoli do stolika. Ta cały czas coś pierdoliła pod noskiem. Tak kochanie, jeszcze za niego wyjdziesz, ale najpierw będziesz musiała się obudzić ze swojej bajeczki. Liam uśmiechnął się na nasz widok, a Maciuś na cały głos krzyknął: PRZYSZŁY MOJE DWIE DUPERY! Mogę go zabić? Cała reszta zaczęła się chichrać, a ja walnęłam się z otwartej dłoni w czoło. Czy ja śnię, czy po prostu moi przyjaciele są największymi debilami we wszechświecie? Czasem się zastanawiam, czy oni naprawdę nie mają jakichś dziur w mózgach...
- A tej co? - zapytał Mati.
- Zobaczyła Nialla, boga sexu, którego rżnęłaby all day, all nigh Horana na żywo i w dodatku przywaliła mu drzwiami. Obiecał jej autograf, juhu! - podniosłam rękę, robiąc gest zwycięstwa.
- Zamknij pysk, krowia mordo! - warknęła, otrząsając się z szoku PONIALLOWEGO.
- To ty umiesz mówić coś innego niż tamto? Jestem mile zaskoczona. - wypięłam jej język i spojrzałam na resztę, która śmiała się z nas od dobrej minuty. - A tak w ogóle to jestem Viola, a to jest moja kochana siostrzyczka Agnes.
- Miło mi. - zrobiła się cała czerwona i usiadła. - Kiedyś obudzisz się martwa. - szepnęła do mnie.
- Chyba już się wtedy nie obudzę. - zaśmiałam się cicho.
- No to...
- Więc...
- Jestem Harry, to Louis, Zayn, a Nialla i Liama już poznałyście.
- Człowieku, one was znają na wylot! - krzyknął Wojtek. - Nawet nie wiecie, ile mają waszych plakatów!
- Haha, fanki?
- Wypraszam sobie, ja was nie lubię. - żachnęła się Agnes. - Od czasu do czasu słucham i czytam fakty o was, pff... Wielkie mi rzeczy.
- Obraziliście ją, to jest pani Directioner od pewnego czasu. - szturchnęłam siostrę w ramię.
- Czemu siedzicie z sexi fankami, które próbowały mnie obezwładnić, zabrać w czarnym worku do samochodu i odjechać w siną dal? - spytał blondyn, siadając obok Liama.
- Co?! To nie ja, ona prędzej by to zrobiła! - wskazałam na siostrę.
- Ja... Nie... Co... Pff... Ona ma urojenia, uciekła z psychiatryka...
- Wmawiaj sobie, słońce... - powiedział Mateusz. Przynajmniej jeden po mojej stronie!
- Nie mówię nie, słodkie to było. Szkoda tylko, że od razu nie powiedziałaś, że jesteś tu z Liamem i resztą. Byłoby o wiele lepiej, a nie zaczęłaś mamrotać jak obłąkana.
- No super, ja tu mówię wszystkim i im wmawiam, że jesteś sexi ciacho, a ty teraz coś takiego?! Foch! - stwierdziła. - Zaraz, zaraz... Czy ja to powiedziałam na głos?! KURWA JEGO MAĆ, ZAJĘBIE WAS ZA TO PODPUSZCZANIE MNIE NIEDOMYTE SZCZYLE!
Z jej ust zaczęła lecieć wiązanka przekleństw. Jakie szczęście, że postanowiła mówić po polsku, inaczej nasz braciszek wyrobiłby sobie o nas nieciekawe zdanie. Zresztą, będzie miał jeszcze czas na to, aby nas poznać. Zapewne nie od razu powiemy jego rodzicom o tym, że są również naszymi. Pewnie nas nie będą pamiętać i zażądają dowodów. Całe szczęście, że się na to przygotowałyśmy. Wzięłam swój kubek i zaczęłam sączyć (swoją drogą genialny!) koktajl. Patrzyłam na siostrę, która nie miała zamiaru przestać. Chłopcy patrzyli na nią z dziwną miną. Minęło dobre pięć minut, kiedy poszła do baru i kupiła sobie kilkanaście ciastek i z nimi wróciła. Klapnęła na siedzeniu i zaczęła wpieprzać. Zmarszczyłam brwi i zerknęłam kątem oka na moich przydupasów. Śmiali się z niej, jak zawsze zresztą.
- Tak, jesteśmy z Polski. Ona mówiła właśnie w tym języku. Nie, nie jest powalona. Tak, czasem ma takie odpały. Tak, kocha jeść jak jest wkurwiona. Nie, nie dzieli się z nikim. Chcecie wiedzieć coś jeszcze? - spytałam z miną małej dziewczynki.
- Nie, to chyba wystarczy. - zaśmiał się Harry.
- Co ona właściwie mówiła? - spytał Zayn, przyglądając mi się.
- Uwierz, nie chcesz tego wiedzieć. Lepiej, żebyś żył w błogiej niewiedzy.
- A ja chcę wiedzieć. - wypiął mu język Louis.
- Powiem Ci później. - mrugnęłam do niego.
- Trzymam Cię za słowo, mała.
- Pff, sam jesteś mały.
- Wiecie, nie ma, co tu siedzieć! - przerwał nam Liam. - Może pójdziecie z nami? Moi rodzice mają za domem duży basen, zmieścimy się wszyscy... Chyba... - zaproponował, na co wszyscy zaczęli się wydzierać, a już najbardziej Maciek, który wręcz kochał wodę i baseny.
- Niech pomyślę... - udałam mądrą osobę.
- Mamy szansę... - szepnęła do mnie Agnes.
- Więc...



Hmm... Co ja mam Wam powiedzieć, zawodzicie. My Wam tu wyklepałyśmy rozdział i tylko 1 komentarz. Pff... Dzięki -.-' Co nie zmienia faktu, że się z niego cieszę, hehe. Nie wypowiem się na temat tego na górze, ale jest zajebiste, lols. Arrivederci! x

2 komentarze:

  1. Długoczekałam na wasz powrót i ne tylko ja xdd przybyłyście tak niespodziewanie że ikt nie zauważył jeszcze :DDDD chcę wiedzieć co jest dalej,bo jest to dość zaciekawiające opowiadanko :333 co ja gadam....PISAĆ SZMACIARY NASTĘPNE BO PRZYJDĘ I WAS ZGWAŁCE JAK SIĘ NIE ZGODZICIE!!!!! :-D:-D:-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    jednym z nielicznych obowiązków członka stowarzyszenia ff-1d jest ustawienie linku do stowarzyszenia w jakimś widocznym miejscu. U Ciebie nie zauważyłam takiego linka, dlatego proszę, byś w ciągu tygodnia od opublikowania tego komentarza, podała go na swoim blogu.
    Zapraszam również do udziału w konkursie literackim na www.ff-1d.blogspot.com Przewidziane są niezłe nagrody :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń