sobota, 18 lutego 2012

Rozdział 10


~Jennifer~
Obudziłam się na łóżku, obok Harrego. Przytulał się do mnie i coś mruczał przez sen xd Uśmiechnęłam się. „Będzie trzeba leczyć kacyka” pomyślałam xd Dziękowałam Bogu, że nie piję xd Dlaczego tylko Harry robi mi śmieszne pobudki? Role muszą się w końcu odwrócić! Wyswobodziłam się z jego ramion (dość niechętnie, ale czego się nie robi, żeby przynajmniej raz ja ich obudziła :D) i ruszyłam do łazienki po kubeł z wodą. Żal mi było tego robić, Hazza tak słodko wyglądał, kiedy spał! ; ] W końcu zdecydowałam się obudzić wszystkich innych xd Zeszłam na dół z moim nieodłącznym kubłem i zobaczyłam śpiących i upitych przyjaciół xd Oblałam wodą ich wszystkich po kolei.
-          POBUDKA LENIE!!! – darłam się, lejąc wodą na każdego po równo xd
-          Ej! Zwariowałaś dziewczyno?! – zawołał Louis, lecąc z kanapy.
-          Witajcie kacowicze! xd – krzyknęłam.
-          Nie drzyj się – mruknął Zayn, trzymając się za głowę.
-          Wy jakoś mogliście mnie budzić codziennie – rzuciłam już trochę ciszej.
-          Ale ty nie pijesz!
-          Wy też mogliście nie pić i nie mieć kaca – rzuciłam. – Aspirynkę macie w szufladzie xd
-          Dzięki... – mruknął Louis i cała reszta razem z nim poszła szukać aspiryny ;P
                                                                      ***
Ruszyłam do pokoju, w którym spał Harry. Wyglądał tak słodko, że zrobiłam mu zdjęcie i ustawiłam sobie na tapecie ^^ xd Położyłam się obok niego i dałam mu buziaka. Uśmiechnął się szeroko. Postanowiłam naśladować Nialla xd Wzięłam gitarę i zaczęłam śpiewać „Pobudka!” najpierw tak cichutko, a potem coraz głośniej i zaczęłam skakać po łóżku, tak że Harry spadł xd
-          Ej daj spokój... – mruknął, leżąc xd
-          Ale ja tak ładnie cię obudziłaam – rzuciłam, patrząc na niego z góry.
-          Mów ciszej... Głowa mi pęka – burknął Hazza.
-          Co się dzieje? Czemu wszyscy chcą, żebym była cicho? – zawołałam, udając ofiarę xd Harry przeturlał się na plecy i zasłonił ręką twarz.
-          Daj mi spokój... – jęknął. Westchnęłam.
-          Przynieść ci aspiryny?
-          Prooszę... – powiedział, ściągając kołdrę z łóżka i opatulając się nią xd
-          Dobra – rzuciłam i wyszłam. Czyli, że dzisiaj nici w wypadu na miasto... W salonie siedzieli chłopcy i dziewczyny, każdy miał w ręce szklankę wody.
-          Jak tam wasze głowy? – spytałam, siadając na kanapie, obok Louisa.
-          Lepiej – mruknął.
-          Dzięki za pobudkę -.- - warknął Niall, który, jak się domyślacie, coś jadł xd
-          Ty byś tylko jadł – westchnęłam i zerknęłam do kuchni. Zużyli prawie całą paczkę aspiryny! Wzięłam aspirynę i szklankę wody dla Harrego i ruszyłam do niego do pokoju.
-          Pobudka, księżniczko – uśmiechnęłam się. Miałam dzisiaj wyjątkowo dobry nastrój. Usłyszałam jęk Hazzy spod łóżka xd
-          Idźź... – rzucił, zawodząc xd Nagle do pokoju wpadł Liam. Był już przebrany i niósł suche ciuchy dla reszty.
-          Co z Harrym? – zapytał.
-          Odkrył picie i zorientował się, że ma to skutki uboczne – rzuciłam, odstawiając rzeczy na stolik.
-          Czyli to co zwykle – mruknął Liam, wchodząc do salonu.
-          Haarryyy.... No wyjdź – zawołałam i wsunęłam mu wodę i aspirynę pod łóżko. Wziął i się obsłużył xd
-          Dzięki... Co ja bym bez ciebie zrobił! – usłyszałam cichy głosik xd xd
-          To moja praca xd – zaśmiałam się. – A teraz wychodź spod łóżka – zawołałam. Harry wyszedł.
-          Już lepiej – odetchnął z ulgą.
-          Cieszę się – uśmiechnęłam się i go przytuliłam. – Słodko wyglądasz jak śpisz ;*
-          Ty też, zrewanżuję się następnym razem – uśmiechnął się szyderczo i pocałował mnie. Nagle do pokoju wpadł Lou z wielkim krzykiem, z pistoletem na wodę w ręce.
-          Ej to jest stary numer! – zawołał Hazza.
-          Nie śpisz? Ej, popsułaś mi wszystko! – zawołał i udawał, że płacze xd
-          Spokojnie! – zawołałam, klepiąc go po ramieniu.
-          Dobra, spoko – poderwał się po chwili. Nagle do pokoju wpadł Niall z krzykiem.
-          Ktoś ci ukradł żarcie? – zapytał Louis, przewracając oczami.
-          Gorzej! Megan zniknęła! – zawołał.
-          Co?! – krzyknęliśmy wszyscy.
-          Wczoraj nie widziałem jej przez cały wieczór, a potem padłem – wypowiedział.
-          Może pojechała do domu? Zadzwoń do niej – rzucił Liam. Przenieśliśmy się z dyskusją do salonu, Harry się przebierał. Niall zadzwonił, ale mówiło, że telefon jest niedostępny w sieci.
-          Może podejdź do niej? To kawałeczek – zaproponowałam.
-          Pójdziecie ze mną? – zapytał prosząco.
-          Tak, jasne – palnęli wszystko. Nagle Zayn oprzytomniał. 
-          Ej, Jen... Nie byłaś w domu od paru dni. W końcu musisz stawić czoła swojej mamie... Nie możesz ciągle jej unikać – powiedział. Dawał dobre rady, zawsze się go radziłam i słuchałam, a potem robiłam, to co kazał. Tym razem też...
-          Masz rację... – westchnęłam.
-          Kto ma rację? – zapytał Harry, schodząc ze schodów.
-          Zayn. Muszę iść do mamy i z nią pogadać... – westchnęłam.
-          Zayn, dobra rada – rzuciła Jane. Nie myliła się : P
-          Ja idę pogadać z mamą i się przebrać, a wy posprzątacie tutaj i poprzesuwacie meble – posłałam im promienny uśmiech. Skrzywili się.
-          Ej!!! Jen, no nie bądź taka – krzyknęli chórem.
-          Ja ją odprowadzę! – zaoferował się Hazza i wypadł za mną przez drzwi. Reszta została i niechętnie sprzątała xd Harry mnie dogonił.
-          Jak się czujesz? – zapytał.
-          Poza tym, że fatalnie to aż OK. – rzuciłam bez ładu i składu. – Wejdziesz ze mną?
-          Jeśli chcesz... – powiedział, trzymając mnie za rękę.
-          Zawsze dodajesz mi otuchy – uśmiechnęłam się. To miało znaczyć, że tak xd Dotarliśmy i weszliśmy do mojego domu. Czułam się niepewnie, ale Harry dodawał mi otuchy.
-          E, mamo?! – zawołałam.
-          Jennifer?! – krzyknęła mama, wstając z kanapy. Przez chwilę patrzyłyśmy się na siebie w milczeniu.
-          Przykro mi, że musiałaś się dowiedzieć on tym w taki sposób. Bardzo mi przykro... – powiedziała mama. Zagryzłam wargę, a Harry mocniej ścisnął moją rękę.
-          Mhm, ale mogłaś mi wcześniej powiedzieć... – rzuciłam, gapiąc się w swoje nogi.
-          Nie wiedziałam jak...
-          Ja ci powiedziałam, że jestem z Harrym, więc dlaczego ty nie powiedziałaś mi, że ty też masz faceta? – powiedziałam zrezygnowana. Mama spuściła wzrok.
-          Przepraszam cię, kochanie... Poza tym martwiłam się, że nie przychodzisz do domu od paru dni. Oczywiście wiedziałam, że chłopcy się dobrze tobą opiekują, ale jednak...
-          Ja też przepraszam, że tak zareagowałam, powinnam zrozumieć... – w końcu coś we mnie pękło i przytuliłam się do mamy.
-          Przepraszam, że mnie kontaktowałam się z tobą – powiedziałam.
-          Ja też cię przepraszam za wszystko – powiedziała mama. Dosłownie słyszałam, jak Harry robi „awww! ;3” xd Potem usiedliśmy na kanapie i gadaliśmy, razem z Hazzą. O tym konkursie talentów, o ich wyjeździe, o wszystkim. Zasmuciłam się, kiedy przypomniałam sobie, że wyjeżdżają.
-          Będzie dobrze – pocieszała mnie mama. – Niedługo wrócą, to minie szybko.
-          Mogłabym w związku z tym spędzać z chłopakami jak najwięcej czasu?
-          Jasne – uśmiechnęła się mama. Harry też się uśmiechnął. Potem zostawiłam ich na chwilę samych, a ja poszłam się umyć, uczesać i ubrać. Wróciwszy zastałam ich w wesołej rozmowie.
-          Harry i reszta chłopaków będą cię przygotowywać do tego konkursu! – zawołała mama z entuzjazmem. Nie zdążyłam nic powiedzieć, kiedy do domu wpadli chłopcy.
-          Tu jesteście!!! Co ta długo...?! O! Dzień dobry... – palnęli wszyscy jakby się zmówili xd
-          Dzień dobry, chłopcy – uśmiechnęła się zawsze spokojna mama.
-          Jest sprawa – powiedział Niall, patrząc nieśmiało wokoło.
-          Jeśli jest ważna to idźcie – powiedziała moja rodzicielka.
-          Ok., to papa – powiedziałam i wszyscy wyszliśmy.
-          Zbadaliśmy dom Megan. Jej tato mówił, że nie było jej w domu od kilku dni! – zawołał Niall na zewnątrz.
-          Myślicie, że coś jej się stało? – zapytałam z niedowierzaniem.
-          Na to wygląda – powiedziała Ele. Nagle mój telefon zawibrował i dostałam SMSa.
-          „Nie szukajcie jej. Jest ze mną. Woli moje towarzystwo. Jacklynn.” – przeczytałam na głos.
-          Jasna ... – nie dokończył Louis, bo Ele go palnęła xd
-          Ta wariatka ją porwała! – zawołała Jane.
-          A może po prostu nas opuściła? – zapytała Dan.
-          Nie wierzę, że tak po prostu odeszła od nas. Jak ją znam to by zrobiła wielką szopkę, a dopiero potem odeszła – powiedziałam. Wszyscy się ze mną zgodzili.
-          To co robimy? Musimy ją znaleźć! – panikował Niall.
-          Spokojnie, ta Jacklynn nie zabije jej – powiedział Lou, patrząc z wyższością na Nialla.
-          Człowieki, to co robimy? – zapytała Jane.
-          Jakbym ja to wiedziała – prychnęłam.
-          Trzeba poczekać co się stanie – zawyrokował Zayn.
-          Musimy dać Jen lekcje śpiewu, jej występ za parę dni, poza tym obiecałem jej mamie – powiedział Harry.
-          Mhm... A za ten czas Jacklynn zje Megan!!! – zawołał Niall.
-          Nie panikuj, chojraku! – zawołał Louis, trzepiąc Nialla w jego blond czuprynę xd Niall się tylko odrobinę uspokoił.
-          Dobra, chodźmy. Miejmy to za sobą. Niall – w kuchni jest jedzenie – rzuciłam i weszliśmy z powrotem do mojego domu.
-          Coś się stało? – zapytała mama.
-          Nieee, chłopcy jak zwykle robią z igły widły – prychnęłam, żeby nie niepokoić mamy. Niall poleciał do kuchni i wrócił z naręczem słodyczy xd Weszliśmy do mojego pokoju.
-          Lekcję czas zacząć! – zawołał Hazza.
-          DRIIIŃ!!! – krzyknął Louis, naśladując dzwonek xd
-          Co mam robić? – zapytałam nieufnie xd
-          Po prostu bierz gitarę i śpiewaj to, co na konkurs – powiedział Zayn, rozwalając się na moim łóżku. Sięgnęłam po gitarę.
-          Wczoraj na imprezie szło ci świetnie! Dajesz Jen! – zmotywował mnie Liam. Westchnęłam i zaczęłam śpiewać.
We've got a bit of love hate
You take me to the edge then you hit the brakes
I say it's over one day
But then I'm crawling back begging you to stay
We make up then we break up all the time

 I'll say that I hate a song
Then you'll go request it the whole night long
Some people say it's so wrong
But even when we fight, it'll turn me on

We make up then we break up all the time


 We're like na na na
Then we're like yeah yeah yeah
Always like na na na
Then we're like yeah yeah yeah

 No we can't make up our minds
'Cause when we think we've got it right

 We go na na na na
(Na na na)
Na na na
(Na na na)

 You wanna party too late
But when I do the same all you do is complain
You know that it drives me insane
But when I get with you girl you make it okay
We make up then we break up all the time

 We're like na na na
Then we're like yeah yeah yeah
Always like na na na
Then we're like yeah yeah yeah

 No we can't make up our minds
'Cause when we think we've got it right
We go na na na
(Na na na)
Na na na
(Na na na)

 Na na na!
(Nooo)
Yeah yeah yeah!
(Nooo)
Na na na!
(Nooo)
Yeah yeah yeah! (Nooo)

 Ooh, ooh
It drives me mad, ooh

 We're like na na na
Then we're like yeah yeah yeah
Always like na na na
Then we're like yeah yeah yeah

 No we can't make up our minds
'Cause when we think we've got it right
We go na na na na na na

Szło mi gładko, czułam się swobodnie i pomyślałam, że dam radę tam zaśpiewać. Niall upuścił batonik z wrażenia.
-          Łał – wydusił. Wszyscy zaczęli bić brawo.
-          Jesteś cudowna! Masz ogromny talent! Dlaczego boisz się śpiewać? – zawołał Zayn.
-          Nie wiem sama... Wcześniej nie miałam takich wspaniałych kumpli/nauczycieli jak wy – uśmiechnęłam się i przytuliłam Harrego.
-          Było perfekcyjnie, nie można się było do niczego przyczepić – powiedział Liam.
-          I ty nigdy nie brałaś lekcji śpiewu? – zawołał Louis. Pokręciłam głową.
-          Po prostu patrzyłam, jak wy śpiewacie – uśmiechnęłam się. Nagle mój telefon zadzwonił. Numer Megan! Odebrałam i dałam na głośnik.
-          Jen! Muszę szybko mówić, zanim ona wróci! Zamknęła mnie u mnie w domu w piwnicy! Są z nią 4 inne dziewczyny! – nagle coś przerwało połączenie.
-          Biedna Megan! Musimy ją ratować!!! – krzyknął Niall, zrzucając jedzenie na podłogę. Było coś ważniejszego w jego życiu niż żarcie? ŁAŁ! O.O Musiało mu nieźle zleżeć!
-          Dobra, nie ma co płakać! Idziemy! – zawołał Louis, ciągnąc Nialla ku wyjściu. W drzwiach wpadliśmy na... chłopaka mamy! Że też musiało się to tak złożyć! Był nieźle przystojny. Blondyn, lekki zarost, dobrze zbudowany. Idealnie pasował do mojej mamy. Mama była ciemną blondynką, o niebieskich oczach i idealnej figurze. Często dawali jej z 25 lat.
-          Cześć, Jennifer – uśmiechnął się.
-          Dzień dobry – mruknęłam. Dziwnie popatrzył się na naszą zgraję.
-          To pewnie twoi przyjaciele?
-          Taak... – mruknęłam.
-          Jestem Matt Collins – przedstawił się. Nasza paczka też się przedstawiła xd
-          Miło było poznać – mruknęli na odchodnym i wszyscy (łącznie ze mną) szybko uciekli.
-          Łał! Niezły był – palnęła Ele, a Lou zgromił ją wzrokiem.
-          Ale ty jesteś leeepszy – uśmiechnęła się, dając mu buziaka xd
-          Trzeba będzie też coś z tym zrobić – rzuciłam w stronę Harrego, a on pokiwał głową. Wbiliśmy na chatę Megan. Staliśmy na podwórku.
-          Ja, Niall, Harry i Louis wbijamy do piwnicy, a wy osłaniajcie tyły – rozkazałam, a oni dali znak, że rozumieją. Wślizgnęliśmy się do środka. Na szczęście nie było nikogo. Zeszliśmy do piwnicy, na palcach.
-          Megan?! Meg! – szepnęliśmy w ciemność. Nagle ktoś zapalił światło i naszym oczom ukazała się Megan, skulona, leżąca na podłodze, do tego związana i zakneblowana.
-          Megan! Nic ci nie jest?! – zawołał Niall, był cały zrozpaczony. Podbiegł do dziewczyny i ją przytulił. Rozległy się miarowe oklaski.
-          Cóż za wzruszająca historia. Powinna dostać Oscara! – zawołała Jacklynn. To ona włączyła światło. Loui i Harry stali jak sparaliżowani.
-          Jacklynn Spears... Kupę lat – prychnęłam, stojąc naprzeciw niej.
-          Jennfier Parker... Cóż za zbieg okoliczności... Najpierw ja odbiłam tobie Megan, a potem ty mi. Remis! Ale ja gram dalej, złotko – posłała mi uśmiech pustej lali.
-          Pff... Co TY mi możesz zrobić? Żałosna jesteś! – zawołałam. Jacklynn prychnęła.
-          Wszystko i wiele więcej – rzuciła i odeszła schodami.
-          Jeszcze wrócę – szepnęła i wyszła. Zajęliśmy się Meg.
-          Nic ci nie jest? – zapytałam, kiedy uwolniłyśmy ją z więzów.
-          To było okropne! Więziła mnie tutaj od wczoraj... – zawołała Megan, trzęsąc się. Niall przytulił ją i opatulił w swoją bluzę.
-          Ona już nic ci nie zrobi – powiedział, prowadząc ją do wyjścia, nadal przytulając ją do siebie. Aww ;3 Wyszliśmy szybko, zamykając drzwi piwnicy na klucz.
-          Widziałaś resztę tych dziewczyn? – zapytałam. Pokręciła głową.
-          Zawiązały mi oczy. Słyszałam ich głosy, ale ich twarzy nie widziałam... – powiedziała smutno. Reszta czekała na zewnątrz.
-          I masakra się rozpoczyna... – westchnęłam. Podzieliliśmy się z resztą informacjami.
-          Podłe świnie – zawołała Jane.
-          Co one znowu wymyślą?! – zawołała Dan.
-          Tego nikt nie wie... – powiedział Liam. Do końca dnia każdy z nas spędzał czas ze swoją parą <3 Harry poszedł ze mną do domu. Znając moje szczęście to natknęliśmy się na Matta, chłopaka mamy.
-          Jennifer! Może ty i twój chłopak posiedzicie z nami trochę? – zapytał. Nie chciałam być nie miła, więc się zgodziłam. Chętnie bym wrzasnęła mu prosto w twarz : „Niee! I zostaw moją mamę w spokoju!” Wyglądał jak model i myślałam, że tylko wykorzystywał mamę. Na początku było sztywno, ale potem się rozluźniliśmy. Matt okazał się fajnym facetem. Był miły, uprzejmy i miał wspaniałe poczucie humoru. Cieszyłam się, że mama spotkała takiego fajnego faceta ; ) Potem z Harrym poszliśmy do mojego pokoju i zostawiliśmy mamę i Matta samych.
-          Fajny gość, czemu go tak nie lubisz? – spytał.
-          Nie wiem sama – rzuciłam. Siedzieliśmy u mnie w pokoju i gadaliśmy, a potem słuchaliśmy muzyki. Po chwili Harry przysunął się do mnie i pocałował. Najpierw delikatnie, a potem coraz namiętniej.
-          Kocham cię – powiedział.
Ja ciebie też – uśmiechnęłam się i znowu go pocałowałam. Zanim się obejrzeliśmy zasnęliśmy, przytuleni do siebie. To był długi dzień...

wtorek, 14 lutego 2012

Rozdział 9

~Jennifer~
Obudziłam się z głową na ramieniu Harrego, on sam spał i reszta też. Obok nas na kanapie spały Jane, Eleanor i Megan, Danielle i Liam w fotelach, Louis pod stolikiem, Zayn na dywanie, a Niall... leżał pod lodówką w wielkim wysypisku jedzenia xd Kolejna tajemnica ludzkości... Ile pomieści jego żołądek?! Chyba więcej niż czarna dziura xd Delikatnie wstałam i położyłam Harrego na moim miejscu, dając mu buziaka. On się uśmiechnął i dalej spał xd Nie chciałam wracać do domu, po tym czego się wczoraj dowiedziałam. Za dużo rzeczy się na mnie zwaliło i miałam dosyć, najchętniej zostałabym u Harrego i chłopaków na zawsze. Chociaż nie uśmiecha mi się po nich sprzątać xd Zlitowałam się nad Niallem, biedak xd Podniosłam go za ręce i jakoś dowlekłam do salonu, położyłam go obok Zayna xd Posprzątałam wysypisko, które zostawił po sobie Niall. Popatrzyłam na zegarek. Była 8 rano! Jak mogłam tak wcześnie się obudzić?! Znając chłopców to pośpią do 10. Postanowiłam, że szybko pójdę do domu się przebrać, żeby nie wpaść na mamę albo jej chłopaka. Na szczęście byliśmy sąsiadami. Weszłam do swojego domu na palcach i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam jakieś ubrania i poszłam do łazienki. Umyłam się, uczesałam i ubrałam (muszę to dodać w takiej formie, bo inaczej pokazuje szare paski :/). Cicho wyszłam z domu, całe szczęście, że mama jeszcze spała i mnie nie nakryła... Miałam potworne wyrzuty sumienia, więc wróciłam do domu i napisałam krótką notatkę : „Mamo, nie mam ci za złe, że mi nie powiedziałaś, ale potrzebuję trochę czasu, żeby sobie wszystko poukładać. Będę u chłopaków. Kocham Cię, Jen” Następnie liścik przyczepiłam do lodówki i zwiałam jak najszybciej. Wiem, było to trochę nie fair, ale wydawało mi się słuszne. Potem wślizgnęłam się do salonu, najciszej jak umiałam. Wszyscy spali, jak spali. Postanowiłam zrobić im jakieś śniadanie, talent kulinarny odziedziczyłam po mamie, ale jakoś nie miałam czasu, żeby gotować. Zaczęłam robić omlety z pieczarkami i serem, żeby zająć czymś myśli. Zrobiłam dwa pokaźne talerze, wiadomo, że Niallowi nie wystarczy tylko jeden xd Nagle wszyscy się obudzili i pobiegli do kuchni.
-          Łał! Jen, ty to zrobiłaś?! – zapytał Niall z oczami okrągłymi jak spodki xd
-          A ty taki zdziwiony, że umiem gotować? – spytałam z oburzeniem.
-          Ty wszystko umiesz, kochana – powiedział Hazza i pocałował mnie w policzek.
-          Dziękuję – uśmiechnęłam się. Wszyscy zaczęliśmy jeść, a Niall po prostu szalał ze szczęścia xd
-          Jen, a ty byłaś się w domu przebrać? – zapytała Jane po chwili.
-          Mhm, musiałam zostawić mamie list, żeby się nie martwiła – mruknęłam. Pokiwała głową i nie drążyła tematu.
-          To co? Robimy coś dziś razem, czy już się wam znudziłyśmy? – zawołała Eleanor.
-          No pewnie, że nie! Musimy z wami spędzić jak najwięcej czasu zanim...
-          Cicho bądź, Niall! – przerwał mu Louis, szturchając go tak, że zakrztusił się omletem xd
-          Zanim co?! – zawołała Megan, przenikając Nialla wzrokiem.
-          Nic, nic. To co, idziemy? – Louis szybko zmienił temat. Coś się święciło!
-          ZANIM CO?! – krzyknęłyśmy wszystkie razem. Chłopcy zamilkli.
-          Chcieliśmy wam powiedzieć dopiero w sobotę, po występie Jen. Nie chcieliśmy, żebyście się stresowały, albo były smutne... – powiedział Liam.
-          Ale... co się stało? – zapytałam w końcu.
-          Wyjeżdżamy w niedzielę na trasę koncertową do Ameryki na parę miesięcy... – wypalił w końcu Harry. Nie mogłam uwierzyć!
-          Cały czas nas okłamywaliście?! – zawołała Danielle.
-          Nie chcieliśmy, żebyście cały czas myślały o rozłące... – wypowiedział Zayn.
-          Nie no... Moja mama, ta dziewczyna i jeszcze to... – zawołałam zdruzgotana.
-          Spokojnie... Będziemy codziennie dzwonić, możecie oglądać nasze występy w telewizji... – powiedział Harry, przytulając mnie.
-          Ale to nie to samo... – rzuciłam smutno. Wszyscy posmutnieli. Chłopcy przytulali dziewczyny.
-          Zostało nam jeszcze 4 dni, licząc z tym – rzucił Louis.
-          Musisz przypominać? – zawołała reszta.
-          Jesteśmy gwiazdami, nie możemy mieć wiecznie wakacji – powiedział Liam.
-          Będziemy teraz ciężko pracować – westchnął Niall.
-          Ale przecież możecie nas odwiedzać – dodał Zayn.
-          Taa... Wtedy będziecie albo zajęci, albo wyczerpani – westchnęła Dan.
-          Doświadczenie z takimi rzeczami – mruknęła Ele.
-          Będziemy robić filmiki i video diary, będziemy dzwonić, gadać przez skypa, możecie oglądać nas w telewizji. Będziecie mniej tęsknić – powiedział Hazza, przytulając mnie do siebie. Nie chciałam go smucić, więc uśmiechnęłam się sztucznie.
-          Taak, będziemy mniej tęsknić – powiedziałam. Hazza nie wyczuł, że kłamałam, więc też się uśmiechnął.
-          No widzicie? Będzie dobrze! – zawołał. Dziewczyny się rozchmurzyły.
-          Ale będziecie dzwonić, prawda? – zapytała Jane.
-          Codziennie i o każdej porze – uśmiechnął się Zayn, całując ją. Źle się czułam, że okłamałam Harrego, ale przynajmniej nie będzie się czuł winny. Tak miałam nadzieję, żeby te wakacje trwały wiecznie...
-          Dobra, wykorzystajmy czas, który nam został i chodźmy do miasta – zawołała Ele. Wszyscy się ucieszyli i przystali na tą propozycję. Byli już u drzwi, kiedy zawołałam :
-          E, heloł? Macie na sobie wczorajsze ciuchy i wyglądacie jak żule z pod mostu, bez obrazy xd
-          Faktycznie... – zawołał Niall. Był cały usyfiony jakimiś plamami z jedzenia xd
-          Tym bardziej nikt nas nie pozna! – krzyknął Louis, który jadł marchewkę, ZNOWU! xd
-          Idźcie się umyć, no! – powiedziałam. Dziewczyny ruszyły się przebrać, a chłopcy nadal się kłócili! xd
-          Dobra, załatwię to jakoś – rzuciłam. – Zayn, Harry jesteście nieuczesani! – chłopcy krzyknęli i pobiegli się przebrać i uczesać xd – Liam wyglądasz jak żul – chłopak zaśmiał się i też pobiegł się przebrać. – Niall, kupię ci batonika jak pójdziesz się ubrać – Niall od razu popędził xd Został tylko Louis. – Szlaban na marchewki, jeśli zaraz nie pójdziesz się ubrać! – nawet nie skończyłam zdania, kiedy z wrzaskiem pobiegł do łazienki xd
-          Tak to się robi! – krzyknęłam, pstrykając palcami xd Usiadłam w kanapie i włączyłam jakiś nudny serial. Po chwili ludzie powoli nadchodzili xd Najpierw dziewczyny (to oczywiste, że chłopcy dużej się czeszą xd) a później nadchodziła reszta.
-          Ej, a gdzie Harry? – zapytałam. Louis „szukał” go pod kanapą xd
-          Czesze się – krzyknęli wszyscy xd Wstałam i weszłam do łazienki.
-          Hej, co tak długo? – zawołałam, wpadając do środka.
-          Zrobiłem coś strasznie głupiego... – zawył, chowając się w kącie.
-          Co? Co zrobiłeś?! – zapytałam. Co on mógł zrobić głupiego w łazience? xd
-          Wyprostowałem włosy!!! – zawył. Wyglądał naprawdę śmiesznie xd Ledwo powstrzymałam się od śmiechu xd
-          Nie śmiej się... – spuścił głowę. Zrobiło mi się go żal... Sięgnęłam po lokówkę i zaczęłam działać cuda xd Po paru minutach jego włosy znowu były pięknymi loczkami, oślepiającymi perfekcją i chwałą xd
-          Jak ty to robisz?! Ja siedzę nad fryzurą pół godziny! – był zadowolony i cieszył się jak małe dziecko xd
-          Ma się ten talent – uśmiechnęłam się i go pocałowałam.
-          Chodźmy teraz, bo się spóźnimy i reszta nas zabije – uśmiechnęłam się, stykaliśmy się nosami : ) Niechętnie wróciliśmy się do reszty.
-          Co tak długo?! Zestarzeliśmy się przez was! – zawołał Louis.
-          O ile? – prychnął Hazza.
-          O jakieś parę minut! – prychnął Louis, jakby to była wielka zbrodnia xd
-          Gdzie idziemy? – zapytał Zayn. Jane siedziała mu na kolanach i przytulała się do niego.
-          Może jakaś impreza? – zaproponował Louis z uśmiechem.
-          Taaak! – krzyknęli wszyscy.
-          Party time! – zawołał Niall.
-          All day!
-          All night!
-          Dobra, dajcie już spokój xd – zawołałam ze śmiechem xd Uwielbiam tych ludków xd
-          Każdy wyciąga telefon i dzwoni do jak najwięcej osób! – krzyknął Louis i po chwili każdy wysyłał SMSy do kogo się dało xd
-          Dzielimy się! Ja i Harry przesuwamy meble, reszta robi zakupy! – zawołałam. Reszta potaknęła i wszyscy uciekli.
-          Nieźle nas urządziłaś -,- - zawołał Hazza, wzdychając.
-          Nie jest tak źle. Przenosimy kosztowne przedmioty do twojego pokoju, a potem przesuwamy meble – dałam mu wytyczne i przenosiliśmy lampy i różne figurki do pokoju Harrego. Potem przesunęliśmy kanapę i fotele pod ścianę, stolik przesunęliśmy obok foteli. Przytaszczyliśmy wieżę stereo z pokoju Louisa.
-          Nie pogniewa się – zaśmiał się Hazza. Zasłoniliśmy okna, żeby było ciemno i... skończyliśmy robotę : )
-          Mówiłam, że mamy łatwiej, a ty nie wierzyłeś – zaśmiałam się, wystawiając język.
-          To teraz wierzę – zaśmiał się. Włączył jakąś wolną piosenkę w stereo.
-          Zatańczymy pierwszy taniec? – zaśmiał się i wziął mnie za rękę. Tańczyliśmy wolno, przytuleni. Nagle wpadła reszta z krzykiem. Oderwaliśmy się od siebie i wyłączyliśmy piosenkę. Udawaliśmy, że nic się nie stało xd
-          Dobra, rozkładajcie to wszystko! – zawołałam. WSZYSCY byli obładowani żarciem i dekoracjami xd Chłopcy rozkładali żarcie na stołach, a tego, co się nie dało upchnęli w lodówce. Dziewczyny nadmuchiwały balony i wieszały je pod sufitem. Louis wyciągnął alkohol i włożył do lodówki.
-          I znowu to samo! Upijecie się i będziecie spać za kanapą – mruknął Liam.
-          Nie bój się, pomogę ci ich pozbierać. Ja nie piję – uśmiechnęłam się i przybiliśmy żółwika.
-          Kto powiedział, że się upijemy? – zawołał Lou.
-          Widząc po ilości alkoholu to szanse są 100% na TAK : P – rzucił Liam.  Zaśmiali się.
-          Dobra, jak coś to mnie ocucisz – zawołał Louis i zaczął machać marchewką, którą wziął z niewiadomo skąd xd
                                                                    ***
Po chwili zaczęli napływać pierwsi goście. Niestety ci, których zaprosiliśmy przyprowadzili swoich przyjaciół, a przyjaciele naszych przyjaciół przyprowadzili swoich przyjaciół! xd Cały dom był pełny rozkrzyczanych ludzi. Chłopcy byli w swoim żywiole! Włączyli podkład i śpiewali „WMYB” i różne takie. Ludzie szaleli, a ja byłam zagubiona. Siedziałam z chipsami na kanapie i zajadałam. Dziewczyny tańczyły obok chłopaków. Nagle Hazza złapał mnie za rękę i wrzucił prosto na środek prowizorycznej sceny. Miałam śpiewać solo razem z Harrym. Serce stanęło mi na moment, marzyłam tylko o tym, żeby uciec stamtąd! Ludzie gapili się na nas i tańczyli. Chłopcy skończyli śpiewanie „na, na, na” i nastał czas na solo Harrego. Zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać razem z nim. Wyobraziłam sobie, że stoję tylko z Harrym w moim pokoju i razem śpiewamy. Szło mi wspaniale, ludzie się cieszyli i wiwatowali. Po chwili wszyscy chłopcy zaczęli śpiewać, a ja zanurkowałam w tłum i usiadłam w moim kącie. Hazza mnie dogonił.
-          Byłaś wspaniała! – zawołał, całując mnie w policzek.
-          Tylko, dlatego, że byłam z wami, zaraz koło ciebie i wyobrażałam sobie, że jestem sama... – rzuciłam.
-          Praktyka czyni mistrza! – uśmiechnął się.
-          Mam znowu śpiewać?! Nie... – mruknęłam.
-          Zacznę cię trenować, kochana – uśmiechnął się szeroko i mnie przytulił. Louis i reszta machali do nas. Lou krzyknął do mikrofonu :
-          Jennifer! Ludzie chcą, żebyś jeszcze coś zaśpiewała! – ludzie zaczęli wiwatować i krzyczeć moje imię. Harry popchnął mnie na środek. Chłopcy puścili podkład do „Everything about you”.
-          Będę śpiewał z tobą, nie martw się – powiedział Harry. Zamknęłam oczy i zaczęliśmy razem śpiewać. Ludzie cieszyli się i tańczyli, podobało im się to, co słyszeli! To było przyjemne uczucie. Odważyłam się otworzyć oczy, ale tylko po to, żeby popatrzeć na Harrego. On był w swoim żywiole. Dla niego to była normalka, a dla mnie wielka rzecz... W końcu piosenka się skończyła i wróciłam do swojego kąta. Potem Harry dał mi spokój i szalał z chłopakami. Jakaś dziewczyna podeszła do mnie.
-          Pięknie śpiewasz! – uśmiechnęła się.
-          Ehm... Dziękuję... – powiedziałam nieśmiało. Dziewczyna uśmiechnęła się i odeszła. Resztę wieczoru spędziłam na kanapie, patrząc jak chłopcy się świetnie bawią. Nagle zobaczyłam Louisa, wlokącego się po podłodze z kielichem w ręce xd
-          Polej mi – wydukał xd
-          Pijaku! – pokręciłam głową. Po chwili Lou zaśmiał się pijacko i... zasnął xd Przewróciłam oczami i rzuciłam go na kanapę. Głośno chrapał, a jego nieodłączny kielich spadł na podłogę.
-          Tsa... „Nie będzie pił” , „Nie, nie, nie upije się” – mruknął Liam sarkastycznie.
-          Niepijący górą – zaśmiałam się i usiedliśmy obok śpiącego Louisa.
-          Gdzie reszta?
-          Nie wiem. Wydaje mi się, że kręci się tutaj wiele podejrzanych typów – powiedział. Nagle zobaczyłam blondynkę sprzed sklepu z lodami. Jacklynn. Gapiła się pustym wzrokiem dokoła.
-          Ej, kto ją wpuścił? – spytałam.
-          Sama przyszła, poza tym tylko się kręci i nic nie robi – powiedział Liam, chrupiąc chipsy.
-          Ja wolałabym mieć na nią oko... – rzuciłam i wstałam. Weszłam do kuchni i kogo tam zobaczyłam? Harry, Zayn, Niall i Jane grali w rozbieranego pokera!
-          Ludzie! Tu jest impreza! Nie macie lepszych zajęć? – zawołałam zdegustowana.
-          Harry! Ściągasz gacie! – zawołał wstawiony Zayn. Harold nie miał nic przeciwko!
-          Nie wygłupiajcie się ludzie! Idźcie zaczerpnąć świeżego powietrza, czy coś! – zawołałam. Zaczęli się szybko ubierać xd Wyprowadziłam ich na zewnątrz. Parę razy powzdychali świeżego powietrza.
-          Łeb mnie boli – mruknął Zayn i odpalił papierosa.
-          Miałeś nie palić! – zawołałam.
-          To jest silniejsze ode mnie!
-          Bo wyślę cię na odwyk! – zawołałam. Zayn zgasił peta i przydeptał go.
-          Wiedz, że robię to tylko dlatego, że jesteś moją przyjaciółką! – mruknął.
-          Cieszę się – posłałam mu promienny uśmiech.
-          Upici maniacy! – westchnęłam. Było już porządnie ciemno. W domu ludzie szaleli. Usłyszałam brzęk tłuczonego szkła. Wbiegłam do środka, zostawiając towarzystwo na świeżym powietrzu.
-          Liam! – krzyknęłam.
-          Wiem! Już sprzątam! – mruknął.
-          Co straciliśmy? – spytałam.
-          Kieliszek, nic wielkiego – rzucił, wyrzucając szkło.
-          Nie mogę tego już wytrzymać, tak krzyczą, dudnią, że... – nie dokończyłam, bo ktoś zaczął walić do drzwi.
-          POLICJA! Otwierać! – usłyszałam.
-          Kurdee!!! – zawołałam i pobiegłam do drzwi.
-          Dzień dobry... eee... – powiedziałam do facetów w mundurach.
-          Trzeba zakończyć tą imprezę, proszę pani. Sąsiedzi chcą spać – powiedział jeden.
-          Jasne, jasne... – rzuciłam, a policjanci się wtrynili do środka -.-
-          WYCHODZIĆ! – krzyknął drugi, wyrzucając roztańczonych ludków. Ludzie niechętnie wychodzili.
-          To była najlepsza impreza, na której w życiu byłam! – usłyszałam od jakiejś dziewczyny. Posłałam jej uśmiech i zamknęłam drzwi.
-          Skończy się na upomnieniu. Do widzenia – powiedział policjant i wyszli.
-          Do widzenia – mruknęłam. Rozejrzałam się po salonie. To było istne pobojowisko! Szybko sprzątnęłam wszystko z grubsza. Lou spał na kanapie, Liam w fotelu, Jane, Zayn i Niall padli gdzieś po kątach, a Harry... Gdzie on się podział?! Usłyszałam kroki na schodach. Odwróciłam się.
-          Harry! Dopiero skończyłeś 18-nastkę i już upity! – zawołałam. Hazza ledwo się trzymał na nogach i gadał coś o kaczuszkach xd Póki się trzymał na nogach poprowadziłam go do jego pokoju i położyłam na łóżku. Zasnął jak małe dziecko xd Nagle poczułam się okropnie zmęczona i padłam zaraz obok Harrego.
Jest rozdział 9! Wyskrobałam trochę czasu i się udało : ) Mam nadzieję, że jest dobry ;] Rozdziały będą trochę opóźnione, bo mam teraz duuuużo nauki : ) To do następnego ; *