środa, 7 marca 2012

Rozdział 15

~Zayn~
To nie może być prawda! Nie może! Cały czas próbowałem się uspokoić. Nie byliśmy daleko. Szpital był parę kilometrów stąd. Wsiadłem w autobus, modląc się, żeby dotarł na czas. Ludzie się za mną oglądali, ale nie zważałem na to. Musiałem jak najszybciej dotrzeć do Roksany! Zaraz jak otworzyły się drzwi autobusu - wybiegłem. Musiałem wyglądać jak wariat, kiedy wbiegałem do recepcji.
-          Proszę panią, gdzie leży Roksana, ta dziewczyna, którą potrącił samochód?! – zawołałem. Babka gapiła się na mnie z miną „WTF?!”
-          Widzę, że pan jest zdenerwowany – rzuciła babina, przeglądając papiery. „Że co kurde?! Moją dziewczynę potrącił samochód, a ta kobiecina mi mówi, że zdenerwowany jestem! -.- No bitch, please!”
-          Gdzie ona jest? Muszę koniecznie ją zobaczyć, proszę! – zawołałem zdruzgotany.
-          Jest na oddziale intensywnej terapii, nie może pan jej odwiedzić – rzuciło babsko.
-          Co? To ja biegłem, śpieszyłem się tylko po to, żeby usłyszeć „nie może pan jej odwiedzić?!” – krzyknąłem, a babka udawała, że mnie nie ma. Lekceważąc jej zakaz przemknąłem się na oddział. Na korytarzu zobaczyłem rodziców Roksany. Ich też nie wpuścili, dranie jedne?!
-          Zayn! – zawołała matka Roxy, przytulając mnie.
-          Co z nią? – zapytałem smutno. Kiedy zobaczyłem jej minę miałem ochotę się rozpłakać.
-          Nie... Nie dają jej szans na przeżycie... – szepnęła, płacząc, po czym przytuliła się do swojego męża. Usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłoniach. Mogłem nie wyjeżdżać! Mogłem zostać! Przecież wiedziałem, że ta Jacklynn coś knuła! Roxy właśnie umierała za tamtymi drzwiami, a ja nie mogłem być przy niej!!! Mój telefon ciągle wibrował. Zapewne przyjaciele chcieli się czegoś dowiedzieć. Wyłączyłem telefon, pogrążając się w rozpaczy.
~Jennifer~
Zayn wybiegł, a my nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało. Jakiś gość wbiegł i krzyknął : „5 minut! A gdzie Zayn?!”
-          On... Nie będzie występował... Jakiś czas – rzucił Liam, my nie mogliśmy nic wydusić z siebie.
-          Co? Co się stało? – zawołał koleś.
-          Jego dziewczynę potrącił samochód, może tego nie przeżyć... Zayn pobiegł do niej – rzucił Liam, zdruzgotany. Jak on mógł być taki opanowany?!
-          A wy dacie radę występować? – gość był załamany, że show nie może trwać dalej ;/ Liam pokiwał głową na „tak” a my wszyscy inni pokręciliśmy głowami na „nie” xd
-          Damy radę – powiedział Liam, ale nie byliśmy tacy pewni. Najpierw ja weszłam na scenę, bo występowałam pierwsza. Zobaczyłam te wszystkie dziewczyny, które tylko czekały na swoich idolów. Przełknęłam ślinę i powiedziałam :
-          Witajcie... To co chcę wam przekazać jest niewyobrażalnie smutne... – zaczęłam, a dziewczęce piski ucichły. Kontynuowałam :
-          Naszą przyjaciółkę, dziewczynę Zayna... potrącił przed chwilą samochód... Jest nam bardzo smutno... – mówiłam, wycierając łzy. Na scenę wchodzili chłopcy, ale dziewczyny były cicho i nic nie mówiły. Liam przejął ode mnie mikrofon.
-          Nie chcemy was zawieść, więc damy występ... ale nie jako One Direction tylko Liam, Harry, Louis i Niall... – powiedział chłopak, a ja zeszłam szybko ze sceny, wracając do garderoby. Poszłam się przejść na świeżym powietrzu. Natknęłam się na nikogo innego tylko na... Jacklynn!
-          To powinnaś być ty, nie ona! – krzyknęłam na blondynkę.
-          Wiem... To powinnam być ja – mruknęła Jacklynn i zaczęła płakać. Nie było mi jej ani trochę żal, po tym co nam zrobiła.
-          Myślisz, że jak teraz będziesz płakać to ktoś się nad tobą zlituje?! NIE! NIGDY! Nikt nie wybaczy ci tego, co zrobiłaś! ZGNIJESZ W PACE, A POTEM W PIEKLE ZA TO!!! – wrzasnęłam, ocierając łzy. Szybko weszłam do środka. Nie miałam pojęcia ile agresji we mnie tkwiło... W garderobie siedział smutny Hazza. Boże, jaka ja byłam szczęśliwa, że byliśmy razem! Dlaczego wcześniej tego nie doceniałam należycie?! Usiadłam mu na kolanach i przytuliłam mocno.
-          Cieszę się, że przy mnie jesteś, że jesteśmy razem – szepnęłam, całując go.
-          Ja też się cieszę – odszepnął loczek i mocno mnie przytulił. Chwilę potem wrócili chłopcy.
-          Szkoda, że nie widzieliście, co się działo na scenie! – zawołał Louis.
-          Fanki powiedziały, że możemy nie śpiewać, że nas rozumieją i że będą się modlić za Roxy! – zawołał Niall.
-          Niesamowite... – rzucił Liam. Do środka wpadł menager.
-          Wszystkie plany się pokrzyżowały! Macie jeszcze miesiąc wolnego, na poukładanie spraw. A trasę przesuniemy – główkował się.
-          Dobrze – mruknęliśmy wszyscy i wsiedliśmy do busa. Potem wróciliśmy do domów. Tłumaczenie się mamie było bolesne, ale... jak dotarliśmy do szpitala to było jeszcze gorzej. Zapłakany Zayn i zdruzgotani rodzice Roxy. Pod tą salą przesiedzieliśmy parę godzin. Potem musieliśmy iść, ale Zayn został. Cały czas tam siedział nie jedząc, nie pijąc i nie śpiąc. Niall przyniósł mu całą tacę śmieciowego żarcia.
-          Malik, musisz coś w końcu zjeść... – powiedział, machając mu hamburgerem przed nosem.
-          Moje życie straciło sens... – szepnął i schował twarz w dłoniach. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie... Usiadłam obok niego i go mocno przytuliłam.
-          Będzie dobrze, zobaczysz...
-          Nie będzie dobrze... Nie dają jej szans na przeżycie! – zawołał Malik, płacząc. Nie mogłam wytrzymać, jak widziałam go w takim stanie...
~Zayn~
W końcu reszta sobie poszła i zostałem sam. Nawet jej rodzice poszli coś zjeść! Nie wiedziałem ile tam przesiedziałem. Godziny? Dni? Tygodnie? Nie wiedziałem. Ja nie mogłem robić nic, tylko siedzieć i myśleć o Roksanie. Rozejrzałem się po korytarzu. Nikogo nie było. Lekko uchyliłem drzwi sali i wślizgnąłem się do środka. Tam leżała moja kochana Roxy... Podłączona do różnych aparatur, z wieloma drucikami i rurkami... Prawie cała zawinięta bandażami...
-          Och, Roxy... – zawołałem, lekko dotykając jej policzka. Zewsząd dochodziło cichutkie, ledwo dostrzegalne pikanie aparatur. Nie mogłem wytrzymać z myślą, że nigdy już nie popatrzę w jej niebieskie oczy i na jej promienny uśmiech... Że nigdy już jej nie pocałuję... Że nie zobaczę jej już nigdy żywą!!!
-          Kocham cię... – szepnąłem, a jedna z moich łez kapnęła na jej rękę. Lekko ją pocałowałem. Cichutkie pikanie aparatur zrobiło się coraz głośniejsze, nie do wytrzymania. Co się stało? Nagle Roxy otworzyła lekko usta i szepnęła : „Ja ciebie też...” Nagle do środka wbiegł lekarz i z trylion pielęgniarek!
-          Proszę stąd wyjść, chłopcze!!! – wrzasnął lekarz, wypychając mnie stamtąd. Drań!!! Wpadłem na rodziców Roksany.
-          Zayn! Byłeś tam w środku?! – zawołała mama dziewczyny. Ja oniemiałem ze szczęścia, skoro coś powiedziała, to będzie żyć! A te słowa, które wypowiedziała pozostaną w moim sercu do końca życia...
~Jacklynn~
Żałowałam, tak bardzo żałowałam tego co zrobiłam... Roxy była dla mnie jak siostra! Przeze mnie właśnie umiera w jakimś szpitalu! Jakieś moje głupie zachcianki mogły wprowadzić ją do grobu! Nawet ta spokojna i opanowana Jen chciała, żebym zgniła w piekle! Wolałabym, żeby to było prędzej niż później! Szwędałam się po moście tam i z powrotem. Nagle stanęłam na barierce i skoczyłam w morską toń. Po chwili przestałam czuć cokolwiek...
~Zayn~
Siedziałem z przyjaciółmi na korytarzu, niecierpliwie czekając na jakieś wieści. W moje serce wstąpiła nadzieja. Roxy będzie żyła! Będzie! Musi! Nie mogłem nigdzie się ruszyć, chociaż przyjaciele namawiali mnie, żebym coś zjadł od paru dni. Nagle przyszedł lekarz z nieodgadnioną miną i powiedział...

poniedziałek, 5 marca 2012

Imaginy, cz.5

  1. Siedzisz w barze i wsuwasz hod-doga. Należysz do tych ludzi, którzy dużo jedzą, a nie tyją xd Nagle przysiada się Niall z OGROMNYM hamburgerem xd Jecie, co chwila wybuchając śmiechem.. Oboje kochacie jeść i macie podobne zainteresowania :D Niall obiecał, że nauczy cię grać na gitarze, co było twoim marzeniem ; ) Dzień później jesteście parą <3 ; * /A.
  2. Liam bardzo cię zdenerwował i nie odzywacie się do siebie. Poszło o to, że przez przypadek dałaś mu łyżkę do zupy ;/ Jest ci smutno, że tak się stało, ale nie dajesz tego po sobie poznać. Nagle słyszysz, że ktoś gra na twoim fortepianie! Idziesz sprawdzić i widzisz... Liama! Wokół fortepianu są rozsypane płatki róż i palą się świece. Liam gra i śpiewa piosenkę o tym, jak bardzo cię kocha i że przeprasza. Uśmiechasz się i mu wybaczasz. Przytulasz go i całujesz ; * „Może przezwyciężymy razem mój strach przed łyżkami?” ; > pyta Liam, a ty uśmiechasz się i dajesz mu buziaka <3 /A.
  3. Louis chciał skoczyć ze spadochronem i wziął ciebie ze sobą. Boisz się, ale Lou nalegał. Byliście w samolocie i mieliście właśnie wyskakiwać. Złapaliście się za ręce i skoczyliście! Na początku się bałaś i darłaś, ale potem ci się spodobało :D Otworzyliście spadochrony i podziwialiście widoki. Spadliście na ładnej polance. „Było cudownie! Cieszę się, że mnie namówiłeś!” mówisz. Lou : „To co? Jeszcze raz? :D” Uśmiechasz się i kiwasz głową ; > /A.
  4. Zayn pokłócił się z przyjaciółmi i nie chce z nimi gadać. Chodzi przybity. „Przeproś ich, czasem warto przyznać się do winy ; *” rzucasz, a Zayn się zgadza. Po chwili przychodzą, pogodzeni :D „O co poszło?” pytasz. „O to, kto zjadł ostatnią pizzę!” krzyczy Niall. Zaczynacie się śmiać, a potem idziecie razem na miasto : ) /A.
  5. Jedziesz pociągiem na koncert 1D. Jesteś spóźniona i martwisz się, że nie zdążysz. Dla odstresowania nucisz „One Thing”. Po chwili rozśpiewałaś się na całego :D Do przedziału weszło 5 chłopaków, czyli... 1D! „Co wy tu robicie?” zawołałaś z uśmiechem. „Przywiódł nas twój głos <3” powiedział Hazza, uśmiechając się. „A koncert? Spóźnicie się!” dodałam. „Bus nam się zepsuł i musieliśmy podróżować z tradycyjny sposób” rzekł Liam. Pokiwałaś głową. Resztę drogi pokonaliście razem. Było wspaniale i świetnie się dogadywałaś z chłopakami <3 Na koncercie wzięli cię na scenę i śpiewałaś razem z nimi :D /A.
---
I TA DAAAM! Są imaginy xd Na razie przystopuję, bo muszę się dużo uczyć, a nie mam czasu przepisywać : ( Może za parę dni ^ ^ xd

niedziela, 4 marca 2012

Imaginy cz.4

A oto wasze ulubione imaginy xd

  1. Masz dość swojego wyglądu i postanawiasz przejść na dietę! Jesz tylko owoce i warzywa. Niallowi się to nie podoba. „Królik jesteś?!” pyta, a ty się czerwienisz. „Jestem na die...” on przerywa ci, mówiąc : „Nie wypowiadaj tego słowa przy mnie!” krzywisz się. „Przecież nie chcesz mieć dziewczyny, grubej jak świnka!” „Ale ty jesteś moją kochaną świnką!” szczerzy się, a ty rzucasz w niego poduszką. Po chwili oboje się śmiejecie, a Niall daje ci buziaka i zaprasza na randkę. A diety nici : ) /A.
  2. Kupiłaś królika. Louis nie jest tym zachwycony, bo królik dostaje marchewki od ciebie! Nagle wchodzisz do pokoju i widzisz otwartą klatkę, a królika nie ma! Zaczynasz go szukać, ale nigdzie go nie ma. Nagle słyszysz chrobotanie i tuptanie w kuchni. Biegniesz tam i stajesz jak wryta. Patrzysz... a tam Lou w przebraniu królika! Białego, futrzanego, z uszami i wąsami xd „Nakarmisz?” pyta z nadzieją xd Uśmiechasz się i dajesz mu marchewkę, a Wielki Królik cię przytula :D xd /A.
  3. Poważnie zachorowałaś i masz mieć operację. Bardzo się boisz. Zayn ciągle czatuje przy twoim łóżku i nie daje się wywalić przez pielęgniarki. Mówisz, że to słodkie i że go kochasz <33 „Nie martw się, będzie dobrze. Po operacji znowu będziemy razem ;*” mówi. „A jeśli...” „Żadne jeśli! Jesteś moją kochaną dziewczyną! Będziemy razem, bez względu na wszystko!” przytula cię mocno i całuje. Zawożą cię na salę i operują. Pierwsze, co widzisz po przebudzeniu to śpiący Zayn. Wołasz go, a on się budzi i cię mocno przytula. „Wiedziałem, że przeżyjesz! Mówiłem, że będziemy razem! Kocham cię ;** <3” i całuje cię czule. /A.
  4. Oglądasz 1D w TV. Liam mówi, że dzisiaj zamierza wyznać uczucia wyjątkowej dziewczynie. Zasmucasz się i wyłączasz TV. Nagle słyszysz pukanie do drzwi. Otwierasz i widzisz Liama z bukietem róż! „Kocham cię!” mówi, czule cię całując. /A.
  5. Łazisz po domu z uczuciem, że ci czegoś brakuje. Zamęczasz się tym dniami i nocami. Wychodzisz na dwór i zderzasz się z... Harrym! Serce wali ci jak młotem, ale jak gdyby nigdy nic, zapraszasz go do środka i mile gadacie. Wyznał ci, że jakieś przeczucie przywiodło go tutaj. Mówił, że czuł pustkę i teraz czuje, jakby ją wypełnił <3 Zaśmiałaś się. Czułaś to samo! Uśmiechacie się do siebie i się całujecie ; * /A.

sobota, 3 marca 2012

Rozdział 14

~Roxy~
Jaka Jennifer była szczęśliwa, kiedy się dowiedziała, że jedzie razem z chłopakami! Cieszyłam się razem z nimi : ) Było mi tylko smutno, że Zayn wyjeżdża. Przecież dopiero co zaczęliśmy chodzić ze sobą... Zayn odprowadził mnie pod dom.
-          Zadzwonisz do mnie od czasu do czasu? – zapytałam z nadzieją, przytulając się do niego.
-          Zawsze i wszędzie – uśmiechnął się, całując mnie. Nie chciałam się z nim rozstawać, to było widać.
-          Pomyśl o mnie czasami – rzuciłam, ścierając przypadkową łzę.
-          Nie płacz, to tylko parę miesięcy, szybko zlecą – uśmiechnął się i mnie pocałował. – Będę codziennie dzwonił, tweetował, nagrywał filmiki, pisał SMSy. Szybko się mną znudzisz – uśmiechnął się.
-          No co ty, nigdy! – zawołałam. Nagle drzwi się uchyliły i wyjrzała mama.
-          Jak ci tak trudno się z nim rozstać to go zaproś na noc – puściła nam oczko. Zarumieniłam się i oboje parsknęliśmy śmiechem.
-          Głupio nie skorzystać z takiej propozycji – uśmiechnął się Zayn.
-          Dokładnie – powiedziałam, wprowadzając go do środka. Cieszyłam się, że zostanie chociaż na dzisiejszą noc <3
~Jane~
Siedziałam w samolocie, ze słuchawkami w uszach. Metal zawsze sprawiał, że zagłuszał moje myśli, ale tym razem nie dało się. Byłam smutna z powodu przyjaciół. Czy tęsknią za mną? Jak poszło Jen na konkursie? Co się u nich dzieje? Rayan spał w siedzeniu obok. Westchnęłam i przejrzałam twittera na swojej komórce. Zlekceważyłam zakaz włączonych telefonów w samolocie. Zayn tweetnął : „Wygrałaś, Jen! Po co się tak martwiłaś? (:” Jeden problem rozwiązany. Uśmiechnęłam się półgębkiem. Ona tak się martwiła, a dobrze jej poszło. Chciałam złożyć jej gratulacje, ale się powstrzymałam. Niech się dobrze bawi,  a nie martwi mną. Zobaczyłam inny tweet Zayna : „Nowa miłość. Nigdy nie czułem się tak szczęśliwy jak teraz” Posmutniałam. Co miała Roxy, czego ja nie miałam? Przecież mi i Zaynowi było tak dobrze razem! Starłam głupią, przypadkową łzę i wyłączyłam telefon. W głośnikach usłyszałam głos : „Proszę zapiąć pasy! Przygotowujemy się do lądowania w Ottawie!” Wyłączyłam komórkę i zapięłam pasy. Kanado, nadchodzę!
~Jennifer~
Mój budzik zadzwonił równo o 4 nad ranem. Chłopcy mieli przyjechać busem po mnie o 5. Musieliśmy szybko się zebrać. Mama już czatowała na dole. Ja szybko się umyłam, ubrałam i uczesałam w luźnego kucyka. Zataszczyłam moje 3 torby na dół i przytuliłam się do mamy.
-          Będę dzwonić, obiecuję – powiedziałam, całując ją w policzek. – Nie bądź samotna – rzuciłam z uśmiechem. Cieszyłam się, że miała Matta u boku, kiedy mnie nie ma.
-          Jasne, czekam z niecierpliwością na twoje telefony! – zanim skończyła mówić, Louis zadzwonił do drzwi. Otworzyłam drzwi, a on zasalutował i rzucił :
-          Gotowa do drogi, panno Parker? Przepraszam, pani Styles? – zaśmialiśmy się xd
-          Jasne! – zawołałam. Wtaszczyliśmy moje torby do środka. Każdy z nas miał osobny pokój w busie :D Pomachałam mamie na pożegnanie i odjechaliśmy.
-          A gdzie reszta? – zapytałam. W kuchni busa siedziałam tylko ja i Louis.
-          Śpią! :D – zaśmiał się szyderczo.
-          Śmieszna pobudka? – zgadłam.
-          Aż tak przewidywalny jestem? xd – rzucił i zakradł się do łazienki i podał mi pistolet z wodą. – Stary sposób, ale sprawdzony! – uśmiechnął się i uchylił drzwi do pokoju z napisem „Niall” xd Omal się nie przewróciłam z wrażenia xd
-          Kiedy on zdążył to wszystko zeżreć?! – spytałam szeptem. Lou omal się nie zadławił ze śmiechu xd
-          Bezdenny żołądek – rzucił, jakby to było oczywiste :D Zaczailiśmy się obok łóżka śpiącego pana Horana xd
-          Na 3... 3!!! – wydarł się Louis i zaczęliśmy oblewać Nialla. On spadł, wrzeszcząc.
-          Znowu się zmoczyłem?! – ja i Lou padliśmy na ziemię i tak się rechotaliśmy, że myślałam, że zaraz popłaczemy się ze śmiechu. Niall potrząsnął głową, jak pies xd
-          Dobra, spoko. Idę coś zjeść... Jaki głodny jestem! – zawołał i pogalopował do kuchni xd
-          Nigdy nie poznam tej tajemnicy! Gdzie on to mieści?!
-          Chyba w gaciach – rzucił Louis, ja parsknęłam i zaczailiśmy się koło pokoju Zayna.
-          Ja biorę Liama, a ty Zayna, a potem oboje bierzemy Harrego! – zawołał, skinęłam głową i wślizgnęłam się do pokoju Zayna. Ten leżał na łóżku i rozmawiał przez telefon z Roxy. Jęknęłam.
-          O nie... A myślałam, że dzisiaj to ja się zabawię w budzenie xd – rzuciłam smętnie. Zayn pożegnał się z Roxy i popatrzył na mnie dziwnie.
-          Nie lej mnie! Dopiero co włosy ułożyłem!!! – zaśmialiśmy się oboje. Z drugiego pokoju usłyszeliśmy głośny pisk Liama, ja zaczęłam się rechotać, a Zayn pobiegł mu na ratunek xd
-          Czekaj, Liam! Twój mąż już pędzi na ratunek! Vashappeninman nie śpi!!! – wrzasnął I skoczył na Louisa, który lał wodą pana Payne xd
-          Wy się nigdy nie zmienicie! – zaczęłam się śmiać, a oni przestali się szamotać.
-          A racja! Jeszcze pan Styles! – zaśmiał się szyderczo Louis. Wślizgnęliśmy się do środka. Mówiłam to już ze 100 razy, ale... Harry wygląda tak słodko, jak śpi!!! : D Louis zakradł się do niego i położył obok xd
-          Nie masz nic przeciwko? – zapytał się xd
-          Raczej nie, w granicach przyzwoitości xd – rzuciłam. Louis pogłaskał Harolda po loczkach xd
-          Kochanie??? – naśladował kobiecy głosik xd
-          Mhm... – rzucił Harry, jeszcze śpiąc.
-          Kochasz mnie???
-          Taaak – mruknął Hazza, przytulając Louisa do siebie xdxd
-          Ja ciebie teeeż – rzucił Louis i nagle zaczął oblewać Harolda wodą xd
-          A masz za to, że mnie zdradzasz!!! – zapiszczał Lou, lejąc Harrego z każdej strony xd
-          Przestań! Louis!!! – darł się Harry, turlając się po podłodze xd
-          Ej, wody mi zabrakło... – zaszlochał Louis xdxd
-          I dobrze – mruknął Hazza. Jego włosy pod wpływem wody kompletnie się wyprostowały o.o
-          A teraz właściwa część pobudki – zawyrokowałam i dałam mu buziaka.
-          Dzień dobry – uśmiechnęłam się.
-          Wstęp mogłeś sobie darować – rzucił do Louisa, a mnie przytulił.
-          To ja wam nie przeszkadzam – uśmiechnął się Lou, który jadł marchewkę. Skąd on ją wziął?! ; o
-          Cieszysz się, że tu jestem? – zapytałam wesoło.
-          I to jeszcze jak!!! – zawołał, namiętnie mnie całując ;*
-          Ja też – uśmiechnęłam się, przytulając go.
                                                               ***
Późnym rankiem siedzieliśmy wszyscy w takim jakby salonie. Wszystko było ściśnięte, bo to bus i wg... xd Salon składał się z ogromnej kanapy i TV, a zaraz obok była kuchnia ;d Dla Nialla to spełnienie marzeń xd
-          Ej dzisiaj jakiś koncert jest? – zapytałam, siedząc u Harrego na kolanach ^^
-          Mhm. Wieczorem – rzucił Liam, grający w jakąś grę na konsoli.
-          A co ja mam śpiewać? – rzuciłam zdezorientowana.
-          Nie wiem, coś wymyślisz – uśmiechnął się Harry. Nagle do pokoju wpadł Louis.
-          Znalazłem Kevina!!! <Karola zaklepuje xd Nigdy mi się to nie znudzi xd> – krzyknął, wymachując plastikowym gołębiem.
-          Człowieku, gdzieś ty był tyle dni! – zawołał Louis, całując go w dziób xd
-          Aż zazdrosny jestem – prychnął Hazza. Louis posadził Keva na swoim ramieniu i usiadł obok nas.
-          Będzie dzisiaj z nami śpiewał! Fanki pewnie za nim tęsknią!
-          Tak, na pewno – rzuciłam. – O, Kevin! Największa gwiazda One Direction! Mogę autograf?!
-          No jasne, pani Styles – rzucił Louis, który udawał, że to powiedział ten gołąb xd
-          Ten żart ci się nigdy nie znudzi : P
-          Nieee – prychnął.
-          E tam, mi nie przeszkadza, pani Styles – powiedział Harry, całując mnie. Uśmiechnęłam się i się do niego przytuliłam.
-          To co będziesz śpiewać? – przypomniał Liam. Wzruszyłam ramionami.
-          Chyba nie wasze piosenki, nie będę kraść wam występu xd
-          Włącz TV i pierwsza lepsza piosenka na Vivie to będzie ta, którą zaśpiewasz! – zawołał Niall.
-          Ty i te twoje pomysły – mruknęłam, ale Zayn włączył telewizor. Właśnie skończył się teledysk Lady Gagi i zaczął się nowy.
-          Błagam niech to będzie coś znośnego! – zawołałam, modląc się w duchu xd
-          „What makes you beautiful!” Ale trafiło! xd – powiedział Niall.
-          Dobra, poczekamy na następne cuś – rzuciłam, śmiejąc się xd
-          Selena Gomez „Love you like a love song” – akurat to musiało lecieć…
-          Znośne – ocenił Zayn. Reszta przytaknęła.
-          Już prędzej napiszę swoją własną – prychnęłam.
-          Dobry pomysł!
-          Ej, ja tylko żartowałam! – rzuciłam.
-          Niee! Bierz kartkę i pisz – zaśmiał się Lou, który wytrzasnął skądś kartkę i długopis.
-          Ja ci melodię wymyślę – zaoferował się Nialler. Westchnęłam.
-          Wy nie mówicie poważnie?
-          Zapamiętaj moją poważną twarz – rzucił Louis, robiąc minę clowna xd Zaśmiałam się xd
-          Ej, Lou! Przecież to twoja normalna mina! – zawołał Harry, a Lou rzucił się na niego i zaczął łaskotać xd
-          Przestań potworzee!!! – wrzeszczał Hazza. Wszyscy się śmiali. Ja próbowałam wymyślić jakieś słowa, a Nialler brzdąkał na gitarce. Wątpię, że coś z tego wyjdzie xd
~Jane~
-          Mamo, gdzie dać to pudło? – zawołałam. Mama prawie całkowicie zniknęła w pudle z salonu.
-           Postaw gdziekolwiek, najlepiej w kuchni.
-          Jasne – powiedziałam i rzuciłam pudło gdzie popadnie. Byłam zmęczona. Od paru dni tylko rozpakowywaliśmy pudła i przesuwaliśmy meble. Kanada była wspaniała i nasz domek w Ottawie też był prześliczny. Był trochę większy od naszego wcześniejszego mieszkania. Miał ładny taras. Miałam piękny, mały, biały pokoik. Był przestrzenny i miał balkon. Bardzo mi się tutaj podobało, ale tęskniłam za Jen i resztą. Chwyciłam swoją nową komórkę. Stara „przez przypadek” spadła mi na ziemię i roztrzaskała się, a karta SIM gdzieś „wsiąkła” xd Pokusa była zbyt wielka. Zadzwoniłam do Jen. Odebrała i usłyszałam głos Jen.
-          Dzień dobry, tutaj Jennifer Parker, z kim mam przyjemność? – w tle dochodziły wrzaski chłopaków xd Jak to możliwe? Przecież wyjechali!
-          Jen! To ja, Jane – powiedziałam.
-          Co? Jane! Gdzie ty jesteś?! Co się z tobą działo?! Co z twoją komórką się stało?
-          Ja... Przeprowadziłam się do Kanady...
-          CO?! Nie wierzę! Tak daleko?! Przecież... – zawołała i urwała. – Harry przestań.
-          Jak to możliwe, że jesteś teraz z chłopakami? – zapytałam.
-          Ja... Wygrałam ten konkurs i... zaproponowali mi, że będę występować z chłopakami i wyjadę z nimi w trasę...
-          To wspaniale! Pewnie się cieszysz – powiedziałam.
-          Tak... Ja się tak o ciebie martwiłam! – krzyknęła, pociągając nosem. Usłyszałam głos Harrego : „Jen! Nie płacz!”
-          Posłuchaj Stylesa i nie płacz, dziewczyno! Beze mnie jest wam lepiej! – zawołałam z bólem w sercu.
-          Nieprawda! Jesteś moją przyjaciółką i zawsze będziesz tylko... dlaczego odeszłaś bez pożegnania?
-          Myślałam, że macie mnie dość... – siedziałam na balkonie i płakałam, a tusz rozmazywał mi się powoli. – Po tym wszystkim... Nie mogłam już wam patrzeć w oczy, poza tym nie mogłabym patrzeć na Zayna i Roxy... – rozszlochałam się na dobre.
-          Jane! Nie mam ci tego za złe, ale... wiesz jak ja się czuję? Odeszłaś bez pożegnania! Zostawiłaś nas... – rzuciła moja przyjaciółka, szlochając. Potem jeszcze trochę gadałyśmy, ale potem Niall krzyknął : „Za godzinę będziemy na miejscu” i Jen musiała kończyć. Pożegnałyśmy się, ze łzami w oczach i się rozłączyłyśmy. Teraz czułam się gorzej niż przedtem... Dlaczego musiałam postąpić tak samolubnie?! Nagle Kanada przestała wydawać mi się taka cudowna...
~Roxy~
Wczesnym rankiem Zayn musiał wyjechać. Ze łzami w oczach pożegnaliśmy się. Tak bardzo, bardzo, bardzo nie chciałam się z nim rozstawać, a on ze mną.
-          Zadzwonię zaraz, jak będziemy jechać, obiecuję – powiedział, całując mnie czule.
-          Dobrze... Uważaj na siebie – szepnęłam i mocno go przytuliłam. A potem odszedł...
                                                                           ***
Jakoś bez przekonania wykonałam poranną toaletę. Uczesałam włosy, lekko się umalowałam i ubrałam w : to. Powędrowałam do salonu i usiadłam na kanapie, nawet nie włączając TV. Podeszła do mnie Jasmin. Niedawno nauczyła się chodzić, jeszcze troszkę się chwiała, ale i tak był to sukces. Wzięłam małą na kolana i przytuliłam. Potrafiła mówić tylko trzy słowa : „mama”, „tata” i „Roksi” Było mi strasznie smutno, Jasmin chyba to wyczuła, bo wyciągnęła rączkę i powiedziała :
-          Zeejjn? – zamrugałam oczami i popatrzyłam na nią z niedowierzaniem. Nikt nie uczył jej wymawiać imienia chłopaka...
-          Smutno mi, że wyjechał – rzuciłam sama do siebie, bo mała i tak tego nie rozumiała.
                                                                             ***
Przyszedł SMS od Jacklynn. „Twoja choroba pokrzyżowała nam plany! Przegrałyśmy wczoraj!” Westchnęłam. „Przykro mi, że leżę zakatarzona w łóżku” odpisałam, niezgodnie z prawdą. „Ale to nie zmienia faktu, dlaczego mogłaś się spotkać z Zaynem, podczas swojej ‘choroby’” Zrobiło mi się zimno. „Mówiłaś, że muszę go uwieść” rzuciłam. Najchętniej bym od niej odeszła, ale nie mogłam. Inaczej by zrobiła z mojego życia piekło. „To nic nie dało! Przestań zaprzątać sobie nim głowę i chodź do mnie!” Westchnęłam ciężko i niechętnie powędrowałam do Jacklynn. Zastałam ją i tlenione w salonie. Jacklynn była wściekła!
-          Przez SMSa to nie wypada, więc powiem teraz – rzuciła, a potem wybuchła :
-          Jak mogłaś mnie zostawić?!?! Jak mogłaś się zakochać w Zaynie?!?! Jak mogłaś zdradzać im moje plany?!?!
-          Jesteś podła, Jacklynn! Wykorzystujesz te biedne dziewczyny, żeby robiły zło! – wskazałam na tlenione. – Dostałyście kiedykolwiek tą kasę, którą obiecała wam Jacklynn? – dodałam. One pokręciły głową.
-          Właśnie! Jacklynn! Odchodzimy! – warknęła jedna z nich i wszystkie się podniosły, wychodząc. Jacklynn wyglądała, jakby miała zaraz wybuchnąć.
-          Ty szmato!!! Widzisz, co zrobiłaś?!
-          Zrobiłam to, co właściwe – rzuciłam, uśmiechając się parszywie i wyszłam na ulicę. Potem to zdarzyło się tak szybko... Samochód... Jacklynn popychająca mnie pod koła... Piekielny ból... Krzyki... Ciemność...
~Jennifer~
Staliśmy za sceną i przygotowywaliśmy się. Byłam ubrana w czarną, krótką sukienkę, miałam uczesane loki i wyglądałam olśniewająco, według Harrego. Razem z Niallem wyskrobaliśmy parę zwrotek piosenki. Była robiona na szybko, ale chłopakom bardzo się podobała. Było 10 minut do wyjścia, kiedy Zaynowi zadzwonił telefon. To były Ele, Dan i Meg. Płakały i coś krzyczały.
-          Ej, powoli! Co się stało? – zapytał Zayn, telefon był ustawiony na głośno mówiący i wszyscy je słyszeliśmy.
-          Roxy... Jacklynn... Samochód... Nie wiadomo, czy przeżyje! – zawyła Ele, płacząc. Zapadła grobowa cisza, przerywana szlochami dziewczyn z komórki. Zayn szybko się rozłączył i wybiegł.
-          Zayn! Stój! A występ?! – wydarł się Liam.
Roxy jest ważniejsza niż jakiś durny wstęp! – zawołał Zayn, płacząc.

Imaginy cz.3

  1. Zayn musi iść na pobieranie krwi, ale bardzo się boi. Idziesz z nim, żeby go wesprzeć. Lekarz podchodzi i zauważa, że Zayn się denerwuje. „Jeśli pan się stresuje radzę złapać dziewczynę za rękę i patrzeć na nią ; )” Zayn pokiwał głową i zrobił to, co mu lekarz kazał. Uśmiechasz się do niego i patrzysz mu w oczy. Nagle lekarz mówi : „Gotowe!” „Już?!” pyta Zayn. „Mówiłem, że dziewczyna pomoże!” Zayn uśmiecha się i cię przytula <3 /K.
  2. Idziesz ulicą, śpiewając „WMYB”. Czekasz na autobus. Nikogo nie było, więc się rozśpiewałaś i roztańczyłaś na całego :D Kiedy kończysz, słyszysz oklaski. Robisz się cała czerwona, obracasz się i... widzisz Liama, który uśmiecha się od ucha do ucha xd „Ślicznie śpiewasz, może się ze mną umówisz?” pyta, a ty z uśmiechem kiwasz głową i dajesz mu buziaka ;* /A. (Zaczyna się te MEGA dużo moich imaginów, które wymyślałam przez godzinę, kiedy uczyłam się do przyrody xd)
  3. Idziesz nocą po lesie i trochę się boisz. Huczą sowy, jest upiornie, ciemno i tajemniczo. Zaczynasz biec, żeby szybciej dotrzeć do domu. Nagle coś spada na ciebie i cię przewraca. Zaczynasz się drzeć, ale ktoś zatyka ci usta i zaczyna całować. Dostrzegasz Louisa! „Ha ha ha, zabawne!” mówisz, zrzucając go z siebie, ale cieszysz się, że nie jesteś sama ; ) Do domu wracacie, trzymając się za ręce, a las przestaje się wydawać taki straszny :D /A.
  4. Louis ma zaburzenia własnej wartości i biega po domu, ubrany jak Super-men, udaje, że ratuje ludzi xd Próbujesz wybić mu to z głowy, ale ci się nie udaje. Schodzisz szybko po schodach, potykasz się i lecisz w dół. Całe szczęście, że na dole był Louis i cię złapał! „No widzisz! Nie musisz być Super-manem, żeby ratować ludzi! Wystarczy, że jesteś moim kochanym Louisem <3” uśmiechasz się i dajesz mu buziaka. „Pd tej pory jestem twoim osobistym ochroniarzem!” Lou przytula cię i się uśmiecha : ) /A.
  5. Pada deszcz, a ty jak na złość zapomniałaś parasola! Nagle potykasz się i wpadasz do kałuży. Potem samochód cię ochlapuje! Jesteś cała z błota i wyglądasz jak kupka nieszczęścia. Nagle zza zakrętu wychodzi Hazza, udaje że się potyka i ląduje obok ciebie w kałuży xd Samochód znowu was ochlapuje! xd Tym razem wam to nie przeszkadza, bo siedzicie i się śmiejecie xd Potem Harry pomaga ci wstać i cię całuje ;* /A.
---
Byłoby fajnie, jakby ktoś skomentował :D Włączyłam dodawanie komentarzy przez Anonimów xd

piątek, 2 marca 2012

Imaginy cz.2

  1. Przeprowadziłaś się do Londynu i nikogo nie znasz. Usiadłaś na jakiejś ławce w parku. Chodziłaś po mieście i się zgubiłaś. Nagle podszedł chłopak w ciemnych okularach i czapce, zapytał, czy może pomóc. Chyba jednak wyglądałaś żałośnie! Mówisz mu o tym, że się zgubiłaś, a potem miło gadaliście, jakbyście się znali wieki. Zrobiło się późno i powiedział, że odprowadzi się pod dom, bo zna ten adres. Pod domem w końcu się przedstawił. Nie mogłaś uwierzyć, że to sam Liam Payne! Tym bardziej się ucieszyłaś i dałaś mu buziaka ;* /A.
  2. Ubierasz się w piżamę w paski, bo na wieczór zostajesz w domu. Kroisz sobie warzywa i siadasz przed TV, chcesz pooglądać występ 1D. Zaczyna się występ, ale zabrakło Louisa. Martwisz się, że coś się stało, albo że Lou źle się czuje. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Zakładasz szlafrok i biegniesz, by otworzyć. W drzwiach widzisz Louisa, przytulasz go, a on cię całuje w policzek. Popatrzył na pokój. „Marchewka, telewizor, ta piżama... Wiedziałaś, że przyjadę! ^ ^ xp” /K.
  3. Oglądasz całą noc Brit Awards. Jesteś szczęśliwa, że One Direction wygrali statuetkę. Skaczesz po domu, tańczysz, śpiewasz i się cieszysz xd Nagle ktoś puka do drzwi. Myślisz : „Kto to może być o 12 w nocy?! ;o” Stoją tam chłopcy z 1D i się śmieją, bo oglądali twój „występ” xd Też zaczynasz się śmiać, a potem zapraszasz ich do środka i miło spędzacie czas :D /A.
  4. Zapuściłaś się w nauce i musisz wrócić do szkoły, by poprawić oceny. Wstajesz, ubierasz się i czeszesz – ogólnie przygotowujesz się. Niall wstaje z tobą i pyta : „Musisz iść?” „No tak, źle mi idzie z nauką. Szczególnie z matmą i biologią...” „No, ale musisz iść?! Zostawiasz mnie tak samego na cały dzień?!” zrobił smutną minę.” „No niestety” uśmiechasz się i dajesz mu buziaka. Wychodzisz na korytarz i słyszysz : „Ej, ale ja cię tak kocham!” „Wiem, ja ciebie też!” „Ale ja ciebie bardziej, słyszysz?!” „Dobrze, wygrałeś” mówisz, zakładając trampki. „Ale ty też mnie kochasz?” „Tak, ja cię też bardzo, bardzo kocham!” Zamilkł. Krzyczysz : „NIALL! JA TEŻ CIĘ BARDZO, BARDZO, BARDZO KOCHAM!!!” „Mhm” odzywa się cichy głos z pokoju. Wpadasz do środka i mówisz : „No muszę iść do szkoły” Niall wystawia głowę spod kołdry i perfidnie się śmieje. „Z czego się śmiejesz?!” pytasz. „Bo spóźniłaś się do szkoły :D” momentalnie smutniejesz. „Ale JA ci pomogę! Byłem 5-tkowym uczniem!” uśmiechasz się i dajesz mu buziaka <3 /K.
  5. Weekend. Wczoraj chłopcy byli na imprezie, a ty zostałaś w domu. Powolutku i spokojnie wstajesz. Obracasz się i widzisz... Harrego! Przytulasz się do niego, a on momentalnie się budzi. „Miłe rozpoczęcie dnia” mówi do ciebie z uśmiechem. „Co ty tu robisz?” pytasz. „W nocy... Było mi tak jakoś zimno ; *” Śmiejesz się i dajesz mu buziaka. „Dobrze, że przyszedłeś, mój prywatny kaloryferku! <3” /K.
---
Mam nadzieję, że się spodobają. Mam dzisiaj taki zjebany humor, że szkoda gadać ;/